To historia niezwykłej wyprawy rowerowej. Przez osiem i pół miesiąca trzech śmiałków przemierzyło ponad 13 tys. km z Kairu do Kapsztadu. Wyprawa trwała od listopada 2009 do lipca 2011. Zapraszamy do lektury

Konkurs na blog roku 2009
więcej o wyprawie i więcej zdjęć na www.welocypedy.pl
RSS
środa, 31 marca 2010
Odwiedziny u Don Bosco

Do salezjańskiej misji w Dila trafiliśmy przypadkiem. Od dwóch dni, od wyjazdu z Awasy jedziemy przez obszar wyjątkowo żyzny, a co za tym idzie, wyjątkowo gęsto zaludniony. Wieś przechodzi w wieś, a dom stoi obok domu. Jazda przez to niekończące się zbiorowisko ludzi, dzieci, kóz i bawołów jest średnią przyjemnością. Dzieci wyją „farandżi, farandżi!” (biali), dorośli gwiżdżą, wszyscy za wszelką cenę usiłują przyciągnąć naszą uwagę, zatrzymać nas, zamienić dwa słowa (raczej gesty chyba, bo przecież nie mówią po białemu). Stada dzieciaków biegną za rowerami i żebrzą. W tych warunkach znalezienie miejsca na rozbicie namiotów graniczy z cudem. Pierwszego wieczoru po opuszczeniu Awasy trafiliśmy jednak na kościół, jakiś tam „Światło dla Afryki”, czy inny protestancki kościółek z Kanady, pełno tu takich, o których człowiek nigdy w życiu nie słyszał. Dla nas ważne było, że jest otoczony płotem i że można zamknąć bramę, a na trawie jest dość miejsca, by rozstawić namioty. Nocleg całkiem przyjemny. Więc już wiemy, czego szukać – kościołów. Więc gdy następnego wieczoru zobaczyliśmy tablicę Catholic Chapel of Holy Spirit, natychmiast zatrzymaliśmy się. Księdza nie było, a strażnik bynajmniej nie był zachwycony naszą obecnością. Nie zważając na protesty, rozbiliśmy namioty, przegnaliśmy dzieci za płot i poczuliśmy się jak w domu. Gdy kolacja była w pełni, podjeżdża samochód i wysiada biały człowiek. Ksiądz z misji w pobliskim Dila, zaalarmowany przez czujnego strażnika (zaalarmowany pieszo, strażnik nie miał telefonu, które jeszcze nie są w Etiopii powszechne, po prostu poszedł 8 km do miasta). Nie, nie miał nic przeciwko, żebyśmy tu nocowali i jeszcze zaprosił rano do misji na śniadanie.

I tak rankiem 18 lutego stanęliśmy w misji katolickiej Don Bosco w Dila. Zostaliśmy podjęci śniadaniem (nutella!) i oprowadzeni po misji. Zrobiła na nas wrażenie na tyle duże, że postanowiłem poświęcić jej jeden tekścik na blogu. Mam nadzieję, że przyczynię się w ten sposób choć trochę rozpowszechnieniu wiedzy o jakże pożytecznej działalności misjonarzy w Afryce. Misja została założona w latach 70 przez inne zgromadzenie, a przez salezjanów przejęta w latach 80, gdy był tu tylko niewielki kościółek i plebania. Z dumą powiadomiono nas, że ksiądz, który wtedy zaczął tu działać, został właśnie biskupem w Gambelli, mieści w zachodniej Etiopii. Salezjanie, brzydko mówiąc, odwalili kawał porządnej roboty i dzisiejsza misja w niczym nie przypomina skromnych początków. Pracuje tu trzech księży i czterech braci, z Włoch, Wietnamu i Etiopii. Zatrudniają 200 osób, którym płacą pensje (podkreślali ten fakt, bo to ponoć rzadkość, na przykład organizacje pozarządowe jakoby zwykle nie płacą). Prowadzą sierociniec, przedszkole, szkołę podstawową i średnią. Zwiedziliśmy te szkoły, a ponieważ wcześniej zdarzało nam się po drodze wstępować do szkół państwowych, mogliśmy łatwo ocenić różnice. Do szkoły salezjanów chodzą dzieci z okolicznych miejscowości, wyznanie nie ma znaczenia przy przyjmowaniu do szkoły, ale nauczana jest tu etyka katolicka i wszyscy przyjmują to bez zastrzeżeń. Nic dziwnego, bo nauczanie w tej szkole stoi na nieporównanie wyższym poziomie niż w szkołach państwowych. Widzieliśmy klasy – po pierwsze w każdej jest około 40 osób, a nie nawet 110 jak w państwowej. Po drugie w salach są dostępne pomoce naukowe, nie brakuje chociażby kredy, na ścianach wiszą mapy, obrazki, schematy, nauczyciele są lepiej wykształceni. Uczniowie potrafią sklecić poprawne zdania po angielsku. Mają zeszyty i książki i rozumieją, co jest w nich napisane. Mają boisko, na którym się bawią, salę komputerową i salę ze specjalnym sprzętem do nauki języków. Mundurki szkolne wyglądają jakoś tak schludniej i porządniej niż te drelichy, jakie noszą w szkołach państwowych. I za tę naukę nic nie płacą. Wszystko jest utrzymywane z funduszy kościelnych, czyli z datków wiernych w Europie i Ameryce.



A po ukończeniu nauki uczniowie rozwijają umiejętności zawodowe w kilku warsztatach – metalowym, stolarskim. Jest też garaż, w którym naprawia się samochody i sala do nauki elektryki. Po takim przeszkoleniu uczniowie nie mają trudności ze znalezieniem pracy, a najzdolniejsi są zatrzymywani w misji i uczą młodszych. Księża mówią też, że wielu absolwentów ich szkół kontynuuje naukę na uniwersytetach.


Zbudowali wielki, piękny kościół. Ujęła mnie szczególnie dzwonnica – jak we Włoszech. Ciekawe, że w czasie mszy używają bębna jak w kościele ortodoksyjnym. -Bęben jest bardzo ważny w afrykańskim kościele – powiedział mi jeden z księży. Szkoda że nie dane mi było zobaczyć, jak ten bęben został wpleciony w dobrze znany układ mszy. Niestety msze są odprawiane tylko raz dziennie i to przed świtem, więc nie mieliśmy szansy sprawdzić. Może gdzieś dalej się uda.

Dlaczego o tym wszystkim piszę? Dlatego mianowicie, że wielkim było dla mnie zaskoczeniem, gdy okazało się, że w Etiopii coś może jednak działać właściwie i przynosić owoce. Że nie każda działalność idzie na marne. I że może coś jednak udałoby się z tego kraju wykrzesać, jeśli odpowiednie siły i środki się zaangażuje. Na własne oczy zobaczyłem skuteczność działań podejmowanych przez misjonarzy. Serce roście. W naszej dalszej drodze zamierzamy odwiedzać inne jeszcze misje katolickie, w szczególności franciszkańskie. Bardzo jestem ciekaw, jak to wygląda, czy podobnie jak w Dili, czy może nie przynosi takich efektów. Warto wspierać misje – zaświadczam, że pieniądze, które w kościołach są na ten cel zbierane, nie idą na marne.

I jeszcze to serdeczne przyjęcie. Nie wiem, czy wiele osób trafia – ot tak, przypadkiem – do tej misji, ale myśmy zostali ugoszczeni naprawdę wspaniale. I śniadanie, i obiad – prawdziwy obiad z kilku dań z sałatą i deserem, i kawą – wszak księża Włosi nadają tu ton...

14:38, wyprawa_afryka
Link Dodaj komentarz »
 
1 , 2 , 3 , 4 , 5 ... 8